Samorząd szkolny
Zimowisko w Wiśle więcej zdjęć
Uroczysta inauguracja roku szkolnego więcej zdjęć
Pielgrzymka do Turynu więcej zdjęć
Warsztaty językowe w Londynie więcej zdjęć
Spływ kajakowy więcej zdjęć
Przedstawienie - Dziady
Pielgrzymka rowerowa - śladami św. Jana Pawła II więcej zdjęć
Pielgrzymka rowerowa do Trzebnicy więcej zdjęć
Turniej piłki nożnej z okazji 15-lecia szkoły więcej zdjęć

Galeria

FaceBookYoutube

Maltańska szkoła życia

... adventure may hurt you but monotony will definitely kill you...

Niedziela 27 stycznia - dzwoni budzik, tak wcześnie rano, czy to w ogóle ma jakikolwiek sens… WSTAWAĆ? Kto wstaje o 1.10 w nocy?! Jestem pewna, że połowa moich znajomych nie poszła jeszcze nawet spać, tak samo jak i ponad połowa moich uczniów. Ale rady nie ma, trzeba jechać. Piję poranne (?!) espresso, zabieram walizkę na kółkach i staram się kierować w stronę samochodu, a później pod szkołę. Pod szkołę? Przecież są ferie…


maltaNie pierwszy raz piszę taki artykuł. Na wymianę z Włochami jechałam skoro świt jako uczennica Prywatnego Gimnazjum Salezjańskiego, żeby pojechać do Holandii i Belgii (już jako absolwentka wspomagająca nauczycieli) musiałam opuścić ciepłe łóżko ok. 4.00 rano, jadąc do Paryża (tu wskoczylam o stopień wyżej - byłam praktykantką) w ogóle nie kładłam się spać - po co skoro wyruszyliśmy o 23.30? Moją drogę rozwoju zawodowo-osobistego mierzyć można gimnazjalnymi wyjazdami, które zazwyczaj zaczynają się podobnie ("pospałabym jeszcze") i kończą się również w podobnym tonie ("jak dobrze, że jednak nie wybrałam snu - ominęłoby mnie tak wiele!"). Tym razem postanowiłyśmy z panią Ewą spędzić pierwszy tydzień ferii z uczniami i zabrać ich na warsztaty językowe na Malcie orgaznizowane przez biuro ATAS. Jak w podtytule - na przekór monotonii i zimie, na spotkanie przygody.

Malta to stosunkowo nieduża wyspa na Morzu Śródziemnym, gdzie jednym z oficjalnych języków jest angielski. Mieszkańcy utrzymują się głównie z turystyki oraz szkół językowych dla obcokrajowców - nasza młodzież podczas tygodniowego wyjazdu uczęszczała do szkoły LINK. Po napisaniu testu kwalifikacyjnego uczniowie zostali podzieleni na grupy, adekwatnie do poziomu wiedzy. Z dumą obwieszczam, że większość została oceniona na poziom B2, czyli rzec można, że sporo wynieśli z naszego gimnazjalnego angielskiego :. Na Malcie uczyli się jednak nie tylko w salach lekcyjnych. To, co równie cenne (a może i nawet cenniejsze), to przecież wszystkie te "życiowe sytuacje", w których poradzili sobie znakomicie. Już sam rodzaj zakwaterowania wymuszał używanie języka angielskiego - mieszkaliśmy u rodzin maltańskich. Teraz już wiem, że nasi uczniowie potrafią naprawdę wszystko przy użyciu angielskiego - zdobyć dodatkowe koce, bo zimno w pokoju, wynająć boisko do gry w piłkę nożną i wynegocjować adekwatną cenę, poprosić gospodarzy o zmianę jadłospisu, ponieważ obecny im nie służy, prowadzić uczone dyskusje z anglojęzyczną panią przewodnik, po prostu normalnie rozmawiać z każdym na każdy temat. Jesteście niesamowici.

Nie będzie epokowym odkryciem jeśli powiem, że na wyjazdy (nawet te najbardziej szkoleniowe) jeździ się nie tylko dla samego szkolenia. Jedzie się po nowe doświadczenia, po łyk kultury i po to, żeby pobyć trochę razem - bo to bardzo ważne. Bardzo ważne, żeby uczeń z uczniem pobył razem, ale i też nauczyciel z uczniem. Wtedy można się poznać i poodkrywać z zupełnie innej strony. Później po powrocie do szkoły jest jakoś jednemu do drugiego bliżej i łatwiej się, mówiąc tak bardzo po ludzku, po prostu dogadać. A ekstycujących doświadczeń na Malcie było bez liku - dla wielu pierwszy lot samolotem (piękne widoki na Alpy czy na Sycylię), podróż promem na wyspę Gozo, wspólne wieczorne spacery po plaży, wyjście na punkt widokowy z porywającym wiatrem (to zupełnie jak szkoła latania), próby skonsumowania ośmiornicy zasmażanej z czosnkiem, zapoznanie się z Krzepkim Reyem (pozdrowienia dla Kuby, Maćka i Piotrka z mojej klasy :)… wymieniać można bez końca.

Taki wyjazd to życie w pigułce, to taki mały "survival". I wiecie co? Nie tylko przetrwaliśmy, ale też wiele z niego wynieśliśmy i świetnie się bawiliśmy. Mam nadzieję, że jeszcze wiele przygód przed nami. Monotonia nie jest w naszym stylu.

Nauczycielka języka angielskiego,
Ola Pawłowicz

Udostępnij